zwariowałaś?; zachowaj nieco szaleństw na menopauzę.
weekendy są fajne, gdy mieszkanie mam dla siebie; gdy sen do godzin popołudniowych i sumienie czyste. gdy sałatka grecka na śniadanie, obiad i kolację. kubeł lodów, dwie kawy dziennie, muzyka co jak balsam do rąk na trzy czwarte regulatora. totalna bezproduktywność, czyli to co rozmemłańcy lubią najbardziej. mam wolne od pracy, ale o nią zahaczam, robię kawę, uśmiecham się do klientów, dostaję napiwek. rozmawiamy o kochaniu, ludziom robią się uszy z gumy. potem paparazzi i piwo z imbirem. smakuje dziś jeszcze o stokroć lepiej niż zazwyczaj. plany snujemy, ryzykujemy, a co. nie będzie pomidorów w hiszpani, będzie greckie szaleństwo. sesjo nadchodź, sesjo daj się zdać! bo w czerwcu odwiedzamy jeszcze południe Francji, znów włączy mi się ta beztroskość. nad głową robią mi się chmurki, a w nich marzudupątka. wiadomo, maj, te sprawy. to nic! kiedyś doczekamy się cudów co wylecą z szafki. ot co, wyśpiewuję sobie don't speak do bólu głowy sąsiada, a ars sprezentował mi tydzień z woodym allenem, pięknie.
missile 2008-05-04 00:37:08
skomentuj (5)
miasto ważnych spraw; i krótkich miłości.
nie umiem za cholerę rozstać się z tym szablonem. pachnie nudą, a i owszem. niezmiennie współgra sobie jednak z tym całym bałaganem, górą potrzeb, skromnych marzeń, marzątek, marzudupątek. siedzę na podłodze w pracy, w powietrzu zapach jemeńskiej kawy, klienci niech dziś zajmą się sobą, niech idą się wszyscy kochać. z panną gie. rozstrzygamy niewspółmierność gatunkową, wyciągamy na wierzch stare brudy, strupy rozdrapujemy sobie nawzajem. do limfy, mój układ obronny lekko się nadburza. a soundtrack z 'Once' tak mi dziś idealnie leży, z melancholią, co kolią z chwil niebieskich się zaprzyjaźnia. a ja się kładę naga z nieuwagi na małe kuj kuj kuj. bo widzę pana na fajnym rowerze i myślę sobie, że mogłabym mu upychać cukierki po kieszeniach, deptać mu po trampkach i nosa ucierać, z przekory. posyła uśmiech i znika sobie hen. a ja niczym panna poulain w les deux moulins jednym chlustem na posadzce ląduję. chyba jestem strasznie niestrawna, niedoprzełknięcia. chyba przekombinowywuję sobie życie, na lewą stronę sobie je wywlekam, a potem mi się zbiega w praniu. bo chcę być prosta jak drucik z miedzi. i tęsknić, tęsknić, tęsknić. bo chyba taka wolę być.
missile 2008-03-31 00:07:19
skomentuj (2)
chcę znać wszystkie Twoje hasła.

tak chciałabym zaistnieć tu jak kiedyś, zaglądać tu nieco częściej i móc siebie wyartykuować w kilku znakach. gdybym tylko sama dla siebie mogła stać się przyzwoicie opisywalna. czas nabity mam do ostatniej minuty, do każdego kubka kawy, do każdego oddechu. ale to nie tak, że jest mnie dużo u innych, że planuje czas pod ciebie, że wszędzie wsadzę swój zadarty nos. to tylko ten cholerny brak samoorganizacji. jestem taką chodzącą przykrością, że aż strach patrzeć. nie postawię siebie na jedną kartę, i choć to nie kwestia wykochania, ja sama jestem jednym wielkim 'poczekaj na mnie'. bo chciałabym być odruchem bezwarunkowym, z wielkim napisem na czole, tak, że spojrzysz i wiesz. wiesz, że ja w tym jestem, że po uszy wpadłam. a ja słucham cię przecież, na sercu mi cieplej, bo jesteś, bo cierpliwością ociekasz. tylko nawet na gest trudno mi się zdobyć, na samowolny. wystarczy spojrzeć na moje ręce, no popatrz, wszystkie palce mam wygryzione ze złości. i chciałabym ci to wszystko wykrzyczeć, gdyby struny głosowe nie odmawiały wciąż posłuszeństwa. niech ten świat zazieleni się już na śmierć, niech będzie już posesyjnie, chcę podróżować już gdzie popadnie. powiedz mi tylko do cholery, że usiądę tam kiedyś nad sekwaną, że będe wcinać te croissanty do wydęcia brzucha i przepijać półwytrawnym. że będziemy suwać palcem po mapie z zamkniętymi oczami, że będą pomidory w hiszpanii, czeski sen w pradze, tańczący derwisze w hurghadzie. że będzie uśmiech, nie ograniczający się do dwukropków i nawiasów. że będzie to wszystko. albo chociaż my. i nasze wspólne wizualizacje.


missile 2008-01-20 13:37:15
skomentuj (4)
zaglądnij w me usta, jestem w środku pusta.
wszystko tu życiowo nieaktualne. sprzątnięte, pozamiatane. głowa odwspomnieniona. spojrzenie zmienione na raz, dwa, trzy! cud niepamięci. na co po niektóre pytania zaczęłam reagować złością. tak, obraziłam się na świat. tupię nogą i marszczę nos, już nieco inaczej niż kiedyś. ekskiuze mła! uciekam stąd gdzie pieprz rośnie, przy każdej nadarzającej się okazji. bo uwielbiam te podróże małe i duże. te tęsknoty. i rozpromienione zdjęcia. pociągi, pociągi, pociągi, można się w nich zadomowić. i choć na montmartre tak brak mi było męskich dłoni, to nic. nic, nic. ja tam wrócę. póki co poprosiłabym grzecznie o poskładanie mnie. bo rozpieprzona chodzę. bo nudzę i marudzę. pan pozwoli? pan umie puszczać kaczki? bo ja mam jeszcze dużo wolnego czasu, tak dużo, że starczyłoby dla dwojga.
missile 2007-08-28 01:17:46
skomentuj (4)
bo najlepiej jest wtedy, kiedy kogoś mam w sobie.

no jak to jest, ej? że tak lubisz czyjś uśmiech? cieszysz się tak, że aż kręcisz głową na boki i odwracasz wzrok, ale tylko po to by później spojrzeć raz jeszcze i upewnić się, że przecież to wszystko jest realne. tu i teraz. ramię do ramienia. my się mieszamy zapachowo i intelektualnie. lubię ten stan. gdy Ty, kawa, ja. i jaka tu logika jak wiem, że wleje w Ciebie siebie, że budować będę, a za chwil parę to wszystko runie na dobrych kilka miesięcy? otrząsam głowe z myśli niespokojnych, bo chyba temu nie dowierzam. istny przerost duszy nad rozumem. rozbiliśmy echo na a-to-my, zupełnie nieumyślnie. i powiedz, powiedz jak to wszystko ogarnąć? moje dzisiejsze skojarzenia to jedna wielka reakcja łańcuchowa. bo przecież co wieczór piję kakao i budzę się też z Tobą serwując sobie mocną earl grey. a dźwięki? dźwięki dopiero są zabójcze. wchodzą w głowę na całe dnie. na tygodnie i miesiące. bo gdy 'iron and wine', to dreszcze na karku te same. tylko If you don't shoot it how am I supposed to hold it? halo halo, bo mi tu ciebie mało. wciąż mało, mało, mało.

missile 2007-05-18 12:54:22
skomentuj (7)
hej-ho, mi tu bez ciebie smu-tno.
ej. dziś polubiłam pociągi. dworce, perony, stacje, tory, kasy pkp, widoki z okna, ludzi w przedziałach. fajnie jest podróżować za uśmiechem, i wracać tu do krakowa z całą jego garścią. fajne są afisze małe i duże. fajnie jest bezczelnie i perfidnie ekshibicjonistą ulicznym zostać. łyżkę szczęścia zjeść, co w sercu teraz lśni. w dłoniach się rozpływać i sobą zaciągać. bo do ciebie chcę, łap mnie łap. jestem lekka jak ptak! wiesz, że ja notuje wszystkie chwile, jak mało kto? myśli o tobie zamykam w głowie. choć nie w bańki silikonowe. mój napis na czole, zaczał robić furorę. bo on puchnie, puchnie aż wybuchnie. Ja mam dynamit wypełniony lubością. trzy dwa jeden pal.
missile 2007-04-30 22:59:28
skomentuj (6)
jestem mgłą. stoje na peronie.
happiness is not easy, Arturze. ogona nie posiada, by zwinnie za koniec złapać. szczęście nie chodzi w krawatach, by egoistycznie i zachłannie je do siebie przyciągnąć. ma tylko dwie dłonie, dziesięć palców. można się jedynie zapleść na śmierć. wyśnić tych kilka snów i zapamiętać tych kilka uścisków. bo tak naprawdę ważna jest tylko chwila. choć ta chwila miła czasem to błąd. potem tylko tęsknota pachnie zielono. spać nie daje, aż serce staje. zbyt często się stąpa po niepewnym gruncie, zbyt dużo podróży pod prąd i brak biletu w jedną stronę. zostały mi czerwone rumieńce, kilka piegów od słońca i umorusany nos. hej, to chyba śni mi się życie. zamykam się w szafie, do wiosny 2011. zdziczeje tam. a Ty będziesz potem oswajał po swojemu.
missile 2007-04-16 23:35:49
skomentuj (8)
księga gości::

blog.pl

© by: Mortella. pic: deviantArt